poniedziałek, 13 lipca 2009

Maria Peszek


W zeszły piątek miałem okazję po raz kolejny połączyć bardzo przyjemne z bardzo pożytecznym, mianowicie zabrałem aparat na koncert Marii Peszek. Dzięki uprzejmości odpowiednio postawionych reprezentantów CK Zamek, udało mi się uzyskać akredytację i pełne prawo do fotografowania. Z początku miały to być trzy minuty, które później zostały wydłużone do 3 utworów, które z kolei przeciągnęły się na cały koncert. Uprzejmi ochroniarze nie interweniowali, pani Maria nie krzyczała z ambony i fotografowie mieli dość przyjemne warunki do pracy.

Jedna rzecz nie daje mi jednakowoż spokoju - jaki mianowicie sens ma fotografowanie koncertu przez trzy utwory? Wiem, że poniekąd jest to światowy standard, że fotografów przepędza się bardzo szybko. Tylko jaki w tym cel? Podczas pierwszych numerów najczęściej niewiele się dzieje - artysta jest nie do końca wyluzowany, publiczność jeszcze nie tak całkiem w klimacie, nikt się nie poci, nikt nie męczy, słowem - nuda. Jedyne, co można więc zrobić w pierwszych trzech utworach to pokazać, że owszem - dnia 10 lipca Maria Peszek pojawiła się na scenie Dziedzińca Różanego i zaśpiewała. Piękna relacja. Szkoda, że brak w niej takich cymesów jak przekazywanie misia oszalałej fance, dyskusja artystki z niezbyt trzeźwym jej miłośnikiem czy choćby ostatnie, zmęczone nieco spojrzenia rzucane przez Marię Peszek na chwilę przed tym, jak opuściła scenę. Nikt nie wychodzi z koncertu po trzech utworach - to tak, jakby lekko napocząć przystawkę i odejść od stołu. Koncert nie jest koncertem, jeśli nie jest doświadczany w całości - i jest to prawda zarówno w odniesieniu do fanów, jak i fotografów (przynajmniej tych bardziej wkręconych w swoją pracę). Dzięki więc niebiosom za takich ochroniarzy, którzy potrafią czasem "zaniedbać" obowiązki, dając fotografom okazję do utrwalenia trochę bardziej "nieformalnych" elementów występu.


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Jestem pod wrażeniem!!!!! Ogromnym. Zaczęłam przeglądać Wasze fotki "weselne", dotarłam aż tutaj. Szacuneczek. Koleżanka po fachu.