Ślub Julii i Łukasza zaprowadził mnie po raz siódmy do parafii św. Floriana i po raz drugi do restauracji Łazienki Chodzieskie. Niezależnie jednak od sentymentów czy przyzwyczajeń, kombinacja pięknej i fotogenicznej Pary i niesamowitej pogody zaowocowała świetnym reportażem, z którego wycinek prezentuję poniżej. Jak widać - nawet straszliwe upały nie są w stanie przeszkodzić w dniu ślubu.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Powrót w rodzime strony
Z reguły przynajmniej raz lub dwa podczas każdego sezonu, zdarza mi się pracować w rodzinnej Chodzieży i zawsze powracam do niej z wielkim sentymentem. To właśnie tu zaczynałem pracę jako fotograf, przyjemnie jest więc porównać dokonania sprzed lat, do tych obecnych.
Ślub Julii i Łukasza zaprowadził mnie po raz siódmy do parafii św. Floriana i po raz drugi do restauracji Łazienki Chodzieskie. Niezależnie jednak od sentymentów czy przyzwyczajeń, kombinacja pięknej i fotogenicznej Pary i niesamowitej pogody zaowocowała świetnym reportażem, z którego wycinek prezentuję poniżej. Jak widać - nawet straszliwe upały nie są w stanie przeszkodzić w dniu ślubu.


















Ślub Julii i Łukasza zaprowadził mnie po raz siódmy do parafii św. Floriana i po raz drugi do restauracji Łazienki Chodzieskie. Niezależnie jednak od sentymentów czy przyzwyczajeń, kombinacja pięknej i fotogenicznej Pary i niesamowitej pogody zaowocowała świetnym reportażem, z którego wycinek prezentuję poniżej. Jak widać - nawet straszliwe upały nie są w stanie przeszkodzić w dniu ślubu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)