Mniej więcej miesiąc temu wybrałem się na krajoznawczą wycieczkę do ojczyzny brzydkich kobiet i ciepłego piwa. Mijając z daleka temat pogody, przyznać należy, iż londyńskie księgarnie są faktycznie dobrze zaopatrzone. Cena dobrego albumu sięga w przeliczeniu ceny nowego telefonu komórkowego średniej klasy - bez przeliczenia wychodzi jakieś 10 BigMac'ów.
Po dogłębnych oględzinach (po raz n-ty) elektrowni na Battersea, stwierdzam z przykrością, że podejść blisko się nie da. Jak widać po zdjęciach, można co najwyżej podziwiać z daleka - ale i tam zdarzają się widoki godne i romantyzmem napawające.
W roli modelki i modela, poza uroczą elektrownią, równie uroczy Kuzyn z mego rodu oraz jego oblubienica, po angielsku Mal. Zapraszam na krótką, acz osobistą wycieczkę po Londynie.